Dzieci i rodzice w Ogrodzieńcu
09/06/2018
Sobota, 9 czerwca 2018r. była godzina 8.30, kiedy wyjeżdżaliśmy autokarem z Chorzowa, a z nieba lały się ostre i gorące promienie słońca. Zapowiadało się . . ciepło . . . bardzo ciepło . . . upalnie! W takich okolicznościach podopieczni Świetlicy pod Mychą wraz ze swoimi rodzicami i wychowawcami wyruszyli na jedno dniową wycieczkę do Zamku Ogrodzieniec.
Po przybyciu na miejsce rozpoczęliśmy zwiedzanie zamku z przewodnikiem. Największą chyba atrakcją dla najmłodszych były opowieści i legendy o zamkowych duchach. Na szczęście żadnego nie spotkaliśmy, choć przed wyjściem z zamku, nie mogliśmy doliczyć się, brakującej jednej osoby. Pierwsza teoria o porwaniu przez duchy została jednak szybko obalona. Za błędy w rachowaniu sporej liczby kręcących się małych stworków i ich "okiełznaczy" obwiniliśmy upalne słońce, które mocno dawało się we znaki.
Kolejno udaliśmy się do "Parku Rozrywki" obok zamku (jeśli ktoś z czytających tam był, to wie, dlaczego ten cudzysłów). Uff jak gorąco . . . lecz nawet to nie przeszkodziło w doskonałej zabawie dzieci na dmuchańcach, karuzelach i autach. Dorośli mieli okazję by napić się kawy, porozmawiać i odpocząć.
Po zabawach w parku przyszedł czas na zabawy z kolorową chustą i piłkami. Było wesoło, miło i . . . upalnie. Na "deser" zaserwowaliśmy sobie ( a co tam, że gorąco) ognisko. Okazało się, że upalnie to dopiero miało być! Ciepły posiłek być musi, a że ognisko z kiełbaskami zaplanowane było kilka tygodni przed wyjazdem, to nie mieliśmy wyjścia i podjęliśmy się trudu wytrwania przy ognisku, trzymając kijek z kiełbaską nad ogniem. Hmmm . . . w zasadzie było zabawnie. Próbowaliśmy ten wysiłek obrócić w żart i znaleźć dobre strony tej sytuacji. Udało się! Każdy zjadł i nabrał na nowo siły.
Po obiedzie był jeszcze czas na "wspinaczkę" na skałki i pagórki oraz zdjęcia i rozmowy.
Mimo bardzo dużego upału, wszyscy daliśmy radę. Było naprawdę przyjemnie spędzić ten czas razem i móc doświadczyć tylu wrażeń.
Do następnego myszy!
« powrót do archiwum